Żywok

„Żywok” okazał się świetnym wejściem w twórczość Magdaleny Soboty. Autorka zaprasza nas do Paprotynek – małej miejscowości w Górach Sowich i robi to z dużą pisarską wprawą.
Fabuła zawiązuje się, gdy Inka po latach nieobecności wraca do domu babci. Na miejscu poznaje Wojtka, leśniczego, który zna okoliczne góry jak mało kto. Gdy w lesie zaczynają ginąć ludzie, a ich ciała odnajdywane są w stanie sugerującym atak drapieżnika o nieludzkiej sile, spokój osady zostaje brutalnie przerwany.
Magdalena Sobota stworzyła opowieść, którą trudno jednoznacznie zaszufladkować. Nie jest to klasyczny horror– to raczej gęsty thriller psychologiczny z wyraźnym rysem grozy ludowej. Dzięki temu, że fabuła momentami biegnie niemal jak powieść obyczajowa, wątki grozy i tajemnicze śmierci wybrzmiewają mocniej.
Muszę przyznać, że podczas czytania były momenty w których faktycznie się bałam.
Bardzo spodobało mi się przedstawienie świata, w którym sacrum nieustannie miesza się z profanum. Słowiańska mitologia nie jest tu podana dosłownie. Objawia się raczej poprzez szeptane zabobony i wierzenia, o których nie mówi się głośno.
Konstrukcja książki, podzielona na trzy części i każdą z nich można rozpatrywać z osobna.
W pierwszej części
autorka stawia na klimat i powolne budowanie relacji. Akcja nie pędzi, dzięki czemu mamy czas, żeby naprawdę poznać bohaterów– a każda z tych postaci jest dopracowana w szczegółach.
Część druga
przenosi nas w przeszłość. Ma zupełnie inną dynamikę i właściwie mogłaby stanowić odrębną historię. Choć autorka mniej skupia się tu na relacjach czy postaciach, to fabuła mocno nabiera tempa. Ten przeskok świetnie pokazuje,
jak dawne błędy kładą się cieniem na współczesności.
Część trzecia
to powrót do teraźniejszości i emocjonujący grand finale z nieszablonowym rozwiązaniem.
Zniuansowanie narracji i tempa wypadło bardzo dobrze i mocno zaangażowało mnie w tę historię. Powieść, mimo swojej objętości, czyta się zaskakująco szybko, co jest zasługą bardzo sprawnego pióra autorki. Co istotne, mimo tytułu, sam Żywok nie jest jedynym punktem ciężkości.
I bardzo dobrze :). Ludzka historia, która stanowi serce tej powieści, jest co najmniej tak samo angażująca jak wątek grozy.
Podsumowując
Powieść Magdaleny Soboty to nie tylko historia o monstrum czającym się w mroku, lecz przede wszystkim o ludziach– ich traumach i konsekwencjach podejmowanych wyborów. O tym, że przeszłość często nie daje o sobie zapomnieć, a “zło” ma wiele odcieni i twarzy. I nie zawsze jest to twarz potwora.
Dla mnie “Żywok” był wspaniałą literacką przygodą, którą z czystym sumieniem polecam