To królestwo mnie nie zabije

Duet pisarski Ilona Andrews w najnowszej powieści „To królestwo mnie nie zabije” pokazuje fantastykę z trochę innej strony. Zastanawialiście się kiedyś, co by było, gdybyście mogli nagle trafić do świata swojej ukochanej historii?
Maggie nie musi się już nad tym zastanawiać. Jej ukochana seria fantasy niespodziewanie zakończyła się po drugim tomie, zostawiając fanów bez upragnionej kontynuacji. Szok dziewczyny jest więc ogromny, gdy po zupełnie zwyczajnym dniu w pracy budzi się nagle… wewnątrz tej właśnie opowieści.
I co najlepsze? Maggie doskonale wie, co ma się wydarzyć. Zna na pamięć prawie dwa tysiące stron fabuły, sekrety bohaterów, intrygi i nadchodzące katastrofy. Na dodatek w tej nowej rzeczywistości istnieje jedna, genialna zasada: jej po prostu nie można zabić.
Brzmi dobrze? A jest nawet świetnie! :)
Ta recenzja nie będzie długa, bo „To królestwo mnie nie zabije” ma praktycznie wszystko, co uwielbiam w fantasy i jednocześnie unika rzeczy, których w tym gatunku szczerze nie znoszę.
Ciekawy świat z rozbudowanym systemem magicznym, fantastycznymi
stworzeniami i politycznymi intrygami?
Jest
.
Wciągająca pełna napięcia historia?
Jest.
Bohaterowie, którym naprawdę chce się kibicować?
Są
.
Główna bohaterka inteligentna, zabawna i sprytna?
Jak najbardziej.
Plot twisty, które faktycznie zaskakują?
O taaak
.
I jeszcze główny bohater, do którego można ( a nawet trzeba) sobie trochę powzdychać…
również obecny
;)
I ta chemia między bohaterami. Napięcie, świetne przekomarzanie i relacja, którą naprawdę dobrze się czytało. Jestem absolutnie podatna na dobrze napisane fantasy romance…więc przepadłam. Podobało mi się też to, że wątek romantyczny nie dominował fabuły, tylko był jej dopełnieniem.
I tak - jestem pewna, że gdzieś na przestrzeni tych 700 stron znalazłyby się jakieś minusy. Podczas czytania kompletnie nie miały one jednak dla mnie znaczenia. Po prostu świetnie się bawiłam i dokładnie takiej fantastyki szukam: wciągającej, przemyślanej, pełnej humoru, napięcia i bohaterów, z którymi chce się zostać na dłużej.
Zresztą, szczerze mówiąc jej największym minusem jest to, że po cliffhangerze z ostatnich stron, udręką jest czekanie na kontynuację ;)
Bardzo polecam!
Książkę otrzymałam w ramach współpracy recenzenckiej.