Smocza Iskra

Smocza iskra to najnowsza powieść Ivy Asher i jednocześnie pierwszy tom cylu “Sparks the flames”.
Główną bohaterką jest Ever- smoczyca z królewskiego rodu, która jako jedna z nielicznych ocalała z rzezi swojej rodziny. Przez lata żyła w ukryciu, tropiąc zdrajców i próbując złamać klątwę, która odebrała jej możliwość przemiany w smoka oraz korzystania z mocy. W wyniku splotu wydarzeń Ever wpada w ręce smoczej hordy, która przejęła władzę w królestwie. Musi odnaleźć się w nowej rzeczywistości. Nie pomaga fakt, że czuje niezrozumiałe przyciąganie do młodszego księcia Aesona Noctisa.
Fabuła pod klasyczne romanstasy?
Owszem, ale o tym za chwilę ;). Jest kilka plusów jednak zacznę od tego co mi nie zagrało.
Moim pierwszym zastrzeżeniem jest świat przedstawiony- okazał się on bardziej szeroki niż głęboki. Trafiamy do rozbudowanego uniwersum, gdzie każda frakcja to inny gatunek.
Na wstępie wita nas mapa, co zazwyczaj buduje oczekiwania wobec world-buildingu;). Niestety ostatecznie poruszamy się w obrębie zaledwie kilku miejsc. Brakuje również pogłębienia specyfiki poszczególnych gatunków.
Potencjał fabularny książki jest bardzo duży: systemy magiczne, legendy, intrygi polityczne... Niestety odniosłam wrażenie, że autorka jedynie „rozrzuca nici”, których potem nie potrafi spleść w spójną całość. Pojawiają się interesujące motywy, które nie doczekują się rozwinięcia, przez co historia traci. Są też “logiczne fikołki”, które można jednak wybaczyć.
Jeśli chodzi o bohaterów, Aeson Noctis to podręcznikowy przykład „księcia z romantasy”. Jest dokładnie taki, jaki powinien być: przystojny, potężny, ze spojrzeniem ciemniejącym pod wpływem pożądania;). Choć rzuca kultowe hasła (z nieśmiertelnym „kto ci to zrobił” na czele ) i potrafi budować napięcie, trudno powiedzieć o nim coś więcej ponad ten utarty schemat.
Na jego tle Ever wypada dużo lepiej– bywa wprawdzie infantylna i denerwująca, ale jest postacią wyrazistą. Ma charakter i nie daje sobie wejść na głowę.
Całość czytało mi się błyskawicznie i mimo że czułam, iż ta historia mogłaby być o klasę lepsza, gdyby romans nie zdominował fabuły, ostatecznie bawiłam się dobrze. Chemia między bohaterami aż iskrzy i chwilami jest bardzo gorąco.. Były też momenty w których zaśmiałam się w głos.
Podsumowując
To książka dla osób, które nie mają wygórowanych oczekiwań wobec fantastyki i szukają po prostu emocjonalnego „czytadła”. Rekordowe tempo lektury i finałowy cliffhanger sprawiły, że mimo moich zastrzeżeń, z ciekawości sięgnę po kontynuację.
Książkę otrzymałam w ramach współpracy recenzenckiej