Nie mówi się takich rzeczy

Nie mówi się takich rzeczy Hanny Krall i Zbigniewa Libery to ciekawy projekt literacki, który łączy minimalistyczną prozę reporterki z poruszającymi ilustracjami artysty. Hanna Krall balansuje tutaj na krawędzi. To jeszcze nie poezja, ale też już nie do końca proza. To raczej zaproszenie do intymnego dialogu, w którym „Ojczenasz” raz pyta, raz słucha, a kiedy indziej dojmująco milczy.
Autorka w krótkich, oszczędnych formach przeskakuje z tematu na temat. Z dramatu na dramat. Łączy je wspólny mianownik: tragizm, ból, pamięć.
To opowieść o podziałach: na tych, którzy należą, mogą, „powinni być”, i tych, którzy zostali z tej opowieści wykluczeni. Bez państwa. Bez miejsca. Często już bez głosu. Uchodźcy. Żydzi, Migranci. Ludzie prześladowani. Krall stawia pytania o granice: państw, tożsamości, ludzkiej wrażliwości i okrucieństwa.
Dopytuje o pamięć. O dziedzictwo. O to, co zostaje, kiedy znika wszystko inne.
Przywoływane krótkie historie należą do ludzi, którzy się nie znają i których pozornie nic nie łączy. A jednak razem tworzą jeden, przejmujący obraz. Tego, o czym kiedyś się mówiło… a dziś coraz częściej się milczy.
Nie mówi się takich rzeczy.
Ilustracje Libery nie są dodatkiem- są dopełnieniem. Wchodzą w dialog z tekstem i zostają w głowie równie długo jak słowa.
To książka, którą się bardziej odczuwa, niż czyta.
Smakuje się ją powoli, choć ten „posiłek” zdecydowanie nie należy do lekkich.
Nie jest to pozycja dla każdego. I dobrze.
Każdy odbierze ją inaczej- przez filtr własnej wrażliwości.
Dla mnie to głos cichy, ale bardzo długo wybrzmiewający.
Książkę otrzymałam w ramach współpracy recenzenckiej.