← Wróć do listy
Patrycja Fidelus

Miłość na pełny etat

Opublikowano: 2026-08-24 • Ocena: 7/10
Okładka Miłość na pełny etat

„Miłość na pełny etat” Patrycji Fidelus to propozycja, idealna na wakacje. Ten literacki debiut, okazał się nie tylko udany, ale też na tyle wciągający, że książkę pochłonęłam błyskawicznie.

Fabuła zabiera nas w podróż prowadzoną w dwóch liniach czasowych. Z jednej strony zatapiamy się w urokliwych, uliczkach współczesnego Rzymu, z drugiej– wracamy z bohaterką wspomnieniami na Maltę sprzed trzynastu lat. To właśnie tam Natalia, dziś dyrektorka włoskiego banku, spotkała swoją wielką miłość, ....która złamała jej serce. Jednak los bywa przewrotny. Andrea ponownie pojawia się w jej życiu w zupełnie nowej roli: jako jej podwładny. Ta sytuacja rodzi nieuniknione pytania. Czy można na nowo obdarzyć zaufaniem kogoś, kto kiedyś je zawiódł? Wciąga również wątek tajemnicy, która stoi za zniknięciem mężczyzny bez słowa na dwanaście lat.

Z jednej strony „Miłość na pełny etat” to lekka, wakacyjna historia, z drugiej jednak– autorka zręcznie przemyca w niej poważniejsze tematy.

Natalia to kobieta uwięziona w pędzie kariery. Funkcjonuje trochę jak zaprogramowana maszyna; odhacza kolejne dni, ale wcale ich nie doświadcza. Ten chłód, biurowe intrygi i wymagania korporacyjnego świata zostały oddane z ogromną autentycznością. Natalia tylko z pozoru jest kobietą sukcesu. W rzeczywistości to samotna dziewczyna, która zatraciła się w pracy i nie dopuszcza do siebie nikogo zbyt blisko.

Ponowne spotkanie z Andreą zmusza ją do refleksji nad tym, dokąd tak naprawdę zmierza i co jest w życiu ważne.

Ogromnym atutem tej opowieści jest także jej tło. Polubiłam się z Rzymem wykreowanym przez autorkę. Spacer malowniczymi uliczkami, specyficzny klimat i ciekawostki na temat odwiedzanych miejsc – to wszystko bardzo zachęca, by udać się w podróż do Wiecznego Miasta.

Nie jest to jednak powieść bez skazy. Z perspektywy czytelnika zabrakło mi nieco silniejszego pogłębienia psychologicznego postaci, szczególnie jeśli chodzi o motywacje i wnętrze Andrei. Miałam również poczucie, że kilka interesujących wątków można by było mocniej rozwinąć.

Mimo tych drobnych mankamentów powieść w pełni spełniła swoje zadanie jako przyjemna, wakacyjna lektura. Spędziłam z nią bardzo udany czas, zaangażowałam się w losy bohaterów i dałam się uwieść rzymskiemu klimatowi. Z ogromną ciekawością sięgnę po kolejne książki autorki.

Dziękuję wydawnictwu za książkę do recenzji.