Las papierowy

Las papierowy to trzeci tom serii „Zalesie” Katarzyny Puzyńskiej. Podczas zlotu fanów pisarki kryminałów w Lipowie, w trakcie gry terenowej dochodzi do prawdziwej zbrodni. Wśród uczestników znajduje się troje śledczych– Michalina Murawska, Kaja Dalke i Grzegorz Hala. Sprawa szybko staje się dla nich osobista, gdyż głównym podejrzanym zostaje Sebastian, syn podkomisarz Michaliny.
Było to moje pierwsze spotkanie z twórczością Katarzyny Puzyńskiej. Co prawda każda część serii opiera się na osobnej zagadce kryminalnej, więc teoretycznie można je czytać niezależnie… jednak nie polecam skakania po tomach. Wątki osobiste bohaterów, ich skomplikowane relacje i zaszłości stanowią ścisłą kontynuację (m.in. motyw mafii wietnamskiej i Iwa Wilkowskiego). Autorka stara się przybliżać przeszłość i przypominać czytelnikowi te zależności, ale takie nagromadzenie informacji i postaci wymaga od nowego odbiorcy sporej uwagi i skupienia. Nie wyłapiemy też wszystkich „smaczków”, które bez problemu skojarzą osoby kontynuujące serię. Żeby było jeszcze ciekawiej narracja prowadzona jest z perspektywy wielu bohaterów. Brzmi jak niezły chaos? Tylko brzmi. Katarzyna Puzyńska doskonale wie, jak snuć historię, żeby czytelnik się w niej nie pogubił. Akcja może nie pędzi na złamanie karku, ale też ani przez moment nie stoi w miejscu. To, co totalnie mnie urzekło, to bardzo charakterystyczna konstrukcja książki. Rozdziały są krótkie i intensywne. Autorka stosuje zabieg dobrze nam znany z seriali telewizyjnych, a rzadziej spotykany w literaturze: kończy „odcinek” w najbardziej kulminacyjnym momencie, a czasem dorzuca zajawki z przyszłości w stylu „w kolejnym odcinku..”. Przez wielość perspektyw na rozwinięcie danego wątku trzeba chwilę poczekać, co sprawia, że mantra „jeszcze tylko jeden rozdział” towarzyszyła mi niemal przez całą lekturę. Nie wiem, czy to znak rozpoznawczy autorki, czy eksperyment w tym tomie, ale „bujało” :) Postacie są nakreślone z ogromną dbałością o szczegóły. Jako wierna fanka detektywa Monka i wszelkich neuroróżnorodnych bohaterów, z miejsca oddałam serce Grzegorzowi. Jego totalne oddanie prawu połączone z panicznym strachem przed drobnoustrojami chorobotwórczymi sprawiło, że był niesamowicie ujmujący w swoich dziwactwach. Sama zagadka kryminalna okazała się ciekawa i dobrze przemyślana. W pewnym momencie podejrzany wydawał się niemal każdy, a rozwiązanie i tak “wywróciło stolik”. Jednocześnie finał był na tyle logiczny i satysfakcjonujący, że po zamknięciu książki nie miałam poczucia rozczarowania. Z dużym prawdopodobieństwem będę kontynuować tę serię. I chyba powoli zaczynam rozumieć, skąd bierze się tak liczne grono fanów autorki. Polecam! Książkę otrzymałam w ramach współpracy recenzenckiej.