Dawne błędy w Story Lake

Macie czasem ochotę na historię tak zwariowaną, że aż trudno się od niej oderwać? „Dawne błędy w Story Lake” Lucy Score to niewątpliwie powrót do klimatu amerykańskich komedii romantycznych: pełnych absurdalnych sytuacji i specyficznych bohaterów.:)
Główna bohaterka, Zoey– literacka menedżerka i chodzący chaos – tymczasowo mieszka w Story Lake. Tam poznaje Gage’a Bishopa, poukładanego prawnika-budowlańca i swoje całkowite przeciwieństwo. Ona unika relacji, on szuka czegoś poważnego... Wszyscy wiemy, jak to działa 😉 I w tej powieści to faktycznie “działa”.
Najpierw o tym, co było super:
Klimat miasteczka:
Story Lake to miks zwariowanych motywów. Mamy tu orła bielika działającego niczym swatka, nastoletniego burmistrza oraz mieszkańców, którzy w ważnych sprawach potrafią się zjednoczyć i obrzucić ugotowanymi ziemniakami każdego, kto im podpadnie. Czy to nie brzmi uroczo? ;)
Rodzina Bishopów:
Ich bezwarunkowe wsparcie, bezpośredniość i genialne rodzinne czaty.
Postacie i humor:
Słowne przepychanki Zoey i Gage'a autentycznie bawią. Dialogi są naturalne, a między bohaterami iskrzy.
Głębsze tematy
: Autorka porusza trudne wątki: toksyczne relacje, stratę, niską samoocenę i zdrowie psychiczne. I robi to dobrze.
Czas na “ALE” ;)
Książka zyskałaby na skróceniu. Choć czyta się szybko to ma prawie 650 stron. W kilku miejscach tempo wyraźnie spadało. Czasami trafiały się też momenty przegadane lub cringowe.
Największym minusem okazał się jednak finał. Cała historia opiera się na dobrze znanych kliszach, co samo w sobie mi nie przeszkadzało, ale końcówka została napisana zbyt mocno pod szablon.
To wymuszone rozwiązanie pod koniec nużącej już momentami fabuły na tyle mnie zirytowało, że obniżam ocenę o pół gwiazdki. :(
Podsumowując
Mimo wszystko, to była naprawdę przyjemna, pełna humoru lektura, którą będę dobrze wspominać. Jeśli szukacie książki, która bawi i ma uroczy, małomiasteczkowy klimat- sięgajcie!
Polecam!
Książkę otrzymałam w ramach współpracy recenzenckiej.